- Nic mi nie jest - upierała się Cindy. - W szpitalu

Bentz zignorował ostrzeżenia, przeszedł przez bramę, zeskoczył na żwirowany podjazd.
Szykuje się wielka impreza; przyjdą wszyscy jej przyjaciele, nawet Cody Wyatt, zabójczo
Szedł do kuchni z pustym kubkiem po kawie. Zaintrygowany zatrzymał się przy biurku
– Strasznie to wszystko naciągane – mruknął Hayes, ale jego oczy, jakby na przekór
gromadziła ciepło szybciej niż bateria słoneczna na Saharze. Wyjechał z parkingu, skierował
Wydawał się zadowolony, że ją słyszy. A może to ulga?
A ty w tym czasie spałaś! Serce jej zamarło, gdy zobaczyła odcisk dłoni na futrynie i kolejny na drzwiach. Z trudem opanowała nudności. Potwornie przerażona dotarła do łazienki. Czyja to krew? Twoja. Spójrz na siebie! Spojrzała w lustro nad umywalką. Na twarzy miała czerwone ślady, w nozdrzach zaschniętą krew. Włosy były matowe i zmierzwione. Może dostała okropnego krwotoku z nosa, takiego jak w dzieciństwie, i w jakiś sposób udało jej się go przespać i nic nie zauważyć? Nie... to nie wyjaśniało nacięć na nadgarstkach. Ani krwi rozmazanej po całym pokoju. A te otwarte drzwi... Czy ktoś jej to zrobił? Ze strachu żołądek podszedł jej do gardła. O Boże... ale dlaczego? Kto? Nie, to nie mogła być tylko jej krew. Przecież żyła. Gdyby straciła tyle krwi, z pewnością byłoby po niej. Nikt nie mógłby przetrwać takiej jatki. Oparła się o umywalkę i spróbowała zebrać myśli. Kręciło jej się w głowie i szumiało w uszach, a migrena zżerała mózg. O Boże, a jeśli ten ktoś wciąż tu jest? Nie, to nie miało sensu. Gdyby ktoś próbował ją zabić, to przecież już dawno by to zrobił. Krew we włosach, na ścianach, pod prysznicem zdążyła zaschnąć. Minęło trochę czasu. Albo coś go wystraszyło, albo po prostu poszedł sobie. Albo ty to zrobiłaś i zostawiłaś otwarte drzwi. Nie... Nic nie pamiętała, nie miała pojęcia, co się wydarzyło. Jeśli krew nie jest twoja, to czyja? - Nie wiem - wyszeptała. Może ofiara gdzieś tu jest. Spojrzała w kierunku prysznica, mleczne szkło z krwawym odciskiem dłoni było pęknięte. Boże, pomóż! Zebrała się na odwagę i dotknęła kabiny prysznicowej. Spodziewała się znaleźć trupa z oczami wbitymi w sufit i krwawe ślady ściekające do odpływu. Nerwowo popchnęła drzwi. Nikt się na nią nie rzucił. Żaden trup nie leżał pod prysznicem. Zobaczyła krew rozpryskaną po ścianach i zaschniętą w nierówne strumyki. Zrobiło jej się niedobrze. Co tu się stało? Co?! Cała się zatrzęsła, gdy podniosła dłoń i zobaczyła, że pasuje do odcisku na szybie. - Matko Boska - wyszeptała. Myśl, Caitlyn, myśl. Nie panikuj. Znów zobaczyła swoje odbicie w lustrze. Jak to się stało? Gdzie była, kiedy to się stało? Czyja to krew? Nogi się pod nią ugięły. Oparła się o brzeg umywalki i ochlapała twarz zimną wodą, żeby zachować przytomność. Może nie jesteś sama. Może ktoś tu jest. Gdzieś na dole. Może ktoś się tu ukrył. Jeszcze raz spojrzała w lustro. Biała twarz, potargane włosy sterczące na wszystkie strony, strach czający się w piwnych oczach. Drzwi na werandę były otwarte, a ty nie pamiętasz, żebyś je otwierała. Przesunęła wzrok i zobaczyła odbicie otwartych drzwi i falujące zaplamione firanki. O mało nie zwymiotowała.
tym, prawda? Przeszliśmy już przez to. Myślałam, że masz po prostu niezły odlot po środkach
strzelałeś.
Ale Bentz i tak chciał zobaczyć.
migotał neon z nazwą motelu. Autostradą przejeżdżały nieliczne samochody, chłód nocy
71
mocy, by odnaleźć O1ivię, ale trzymają się zasad, robią wszystko zgodnie z przepisami, a on
Czuł, że tu była. Prawie.

55

– Tak.
wyblakłymi cyprysami. Na ziemi nie było śladów stóp, żadnych dowodów na to, że ktoś tam
w głowie, powiesz mi o dziewczynie, której pożyczasz samochód. Tej, która podszywa się

Shana, przepłynąwszy pod wodą całą długość basenu, głęboko zaczerpnęła powietrza i

- Rozepnij też koszulę, Larry - zachęciła go.
- Ale chyba nie tylko jego? Pewnie najchętniej pozabijałbyś
- Sierżancie, jeszcze nie przeprowadziliśmy dochodzenia i na razie

ostatnie spotkanie nie dawało mu spokoju. Ze względu na O1ivię.

nim weszła Cindy, zabierając z ganku torbę z żywnością.
swojego jeepa.
przygotowała coś jeszcze. Zaostrzone drewniane kołki.